Jaki jak?
Każdy kraj czy region geograficzny ma swoje typowe zwierzę pociągowe i wierzchowe. Dla Europy jest to zdecydowanie koń, dla Bliskiego Wschodu także osioł, a dla Afryki Północnej wielbłąd. Natomiast Tybetańczycy na swoich wyżynach hodują jaki. Jest to kuzyn naszego żubra i amerykańskiego bizona. W przeciwieństwie do tych gatunków nie jest zagrożony wymarciem. Być może dlatego, że został udomowiony, a poza tym doskonale przystosował się do trudnych warunków na himalajskich wyżynach. Jaki służą Tybetańczykom zarówno jako zwierzęta juczne jak i dawcy mleka oraz wełny. Jest to bardzo korzystne wziąwszy pod uwagę, że tybetański rolnik karmi jedno, nie potrzebujące wiele paszy zwierzę, a ma z niego bardzo duży i różnorodny pożytek. Jeśli uda nam się być kiedyś w Tybecie powinniśmy koniecznie spróbować wyrobów mlecznych z jaczego mleka. Tubylcy lubią też dodawać jacze masło do herbaty co jednak nie każdemu może specjalnie smakować. Z pewnością też dobrą pamiątką z tego niesamowitego kraju będzie jakaś tkanina czy dzianina z jaczej wełny. Tybetańczycy przędą ją najczęściej grubo i barwią na rozmaite kolory, a więc taka czapeczka czy kapcie z wełny potrafią być bardzo piękne i ciepłe zarazem.